menu +
aWhite| c0| FAzja na lajcie 2013, India| 8, , , ,
130823-manali_leh-1187

Ostatni tydzień spędziliśmy w rozjazdach. Wylądowaliśmy w Delhi, spotkaliśmy się tam z resztą ekipy, zostawiliśmy depozyt i pojechaliśmy do Manali. Tam spędziliśmy jeden dzień (Manali jest zdecydowanie przyjemniejszym miejscem od Delhi), w czasie którego udało nam się nagrać transport do Leh (przejazd trwa dwa dni – z noclegiem w Sarchu). Mieliśmy dużo szczęścia, bo dopiero dzień wcześniej otworzyli drogę (monsunowe deszcze regularnie niszczą drogę na Rothang La – pierwszą z wysokich przełęczy, które trzeba pokonać po drodze).

W końcu zameldowaliśmy się w Leh. Ostatnie dwie doby spędziliśmy na kurowaniu się (Jagę niestety złapało jakieś indyjskie paskudztwo, na szczęście jest już dobrze) oraz załatwianiu wszystkich spraw związanych z trekkingiem. Jutro wyruszamy na 12 dni poza zasięg komórek i internetów :). Trasa: Lamayuru – Chilling – Marka Valley – Hemis. Dokładną relację z trekkingu będzie można przeczytać później.

Na koniec garść informacji praktycznych:

  • nie wierzcie, jeśli w Delhi będą wam wmawiać, że droga Manali-Leh jest nieczynna. Najlepiej zadzwonić do kogoś na miejscu (np. właściciela hostelu) i upewnić się u niego;
  • cena za 2-dniowy przejazd prywatnym busem (Yeti Travel – prawie wszędzie zarezerwujecie na niego bilety) to 1500 Rs za osobę, jeśli macie własne namioty i jedzenie można pojechać za 1100 Rs;
  • nocleg w czasie tej podróży jest w Sarchu, na 4400m n.p.m. Nie wyśpicie się;
  • W całym Kaszmirze nie działają telefony komórkowe (zarówno polski roaming jak i indyjskie karty SIM spoza Kaszmiru). Podobno można kupić odpowiednią kartę SIM na miejscu, ale jeśli planujecie trekkingi, nie jest to chyba warte zachodu;
  • Zarówno w Manali jak i Leh można kupić kartusze (tylko małe, nakręcane, po 400 Rs za sztukę).

Do napisania za 2 tygodnie!



Galeria



Powiązane wpisy


TOP